Kiedy Ella była małym psem, raz wychodziłem i oddawałem jej mocz, a ona zerwała smycz i pobiegła przywitać innego psa, który wyszedł na nocne siusiu niedaleko. Pospieszyłem za, zawstydziłem się jak mało kto i przeprosiłem za tak złe zachowanie mojego psa. To był początek przyjaźni, która trwa do dziś, nieco ponad dziesięć lat później.
Ela i tyle pies był przyjacielem przez całe życie, chociaż niekoniecznie można je rozwiązać łącznie. Ella była dość ostra, i drugi pies (także suka) był bardzo dominujący, więc prawie zawsze spędzaliśmy czas na świeżym powietrzu, kiedy mieliśmy ze sobą psy. Oba były absolutnie fantastycznymi psami, ale na różne sposoby niesamowicie stresujące, zwłaszcza jako młode psy. W zasadzie nie można było też razem chodzić na spacery, między innymi dlatego, że Ella była niesamowicie zestresowana faktem, że spacerował przed nią kolejny pies. Prawdę mówiąc, dołączenie do niej było całkowicie nie do zniesienia, więc prawie nigdy nie zdarzyło się, że zrobiliśmy to później w życiu psów.
Dlatego, kiedy to było jasne, że zarówno ta rodzina, jak i ja dostaniemy nowego psa, Od razu zdecydowaliśmy, że nasze psy muszą współpracować. Chcemy się spotkać bez walki. I chcemy móc chodzić na spacery, nie będąc przy tym ciągłą walką dla jednego lub obojga z nas.
Drugi pies, to właśnie Leonberger Blend Mozart, o którym od czasu do czasu trochę piszę. Już od jakiegoś czasu zdecydowaliśmy, że nie stanie się to automatycznie psotą tylko dlatego, że się spotykamy. Chcemy się spotkać bez histerii psów, chcemy jednocześnie zacząć walczyć i bawić się. Biorąc pod uwagę, że nie są aż tak stare, to chyba trochę tak to wygląda – ale praktyka czyni mistrza, i za każdym razem jest coraz lepiej.
Jednak to, co idzie zadziwiająco dobrze, jest wspólny spacer. Oczywiście, że chcą grać, chłopcy, ale obaj radzą sobie fantastycznie. Właściwie tak bardzo, że prawie mam brodę na wzgórzu – Jestem niewiarygodnie popierdolony. To jest prawdziwe, naprawdę przyjemnie spacerować z Mozartem i jego ciotką.
Jestem zbyt leniwy cofnąć się kilka postów i sprawdzić, czy rzeczywiście o tym pisałem, ale wyprodukowałem nachrapnik dla Boyo. Ella jest stara, tak właściwie. Teraz zaczyna robić się trochę nastoletni nastrojowy, Uważam, że to fantastyczna rzecz, dzięki której spacery będą przyjemne dla nas obojga. I wiesz; chodzi jak marzenie z przepaską na nosie. Smycz mniej więcej potrafię trzymać na małym palcu. Teraz już tak nie będzie, bo niedługo przekona się jak to działa – ale i tak będzie lepsze niż naszyjniki (lub uprząż, co wcale mi się nie podoba).
Plus ja szukałam starej torby na kopyta Elli, której używamy podczas dłuższych spacerów. Jo, ale oczywiście mówiłem ci to!? Jo, Myślę, że tak. Pamiętam, że pisałem, że nie ma w nim żadnej wagi, tylko sam worek na kopyto – do odwołania. Ale on się tym zupełnie nie przejmuje, ale wchodzi super stylowo i schludnie.
Jestem taki niesamowity szczęśliwy i wdzięczny, że tak dobrze to działa, to ze spacerami z Mozartem. Wyjazd z Ellą i poprzednim psem tej rodziny był prawdziwym koszmarem. To jest po prostu przyjemne, i jest cholernie miło!!! ♥
Wtedy to zrobią oczywiście, że gramy – Również. Teraz mają się dobrze już od dłuższego czasu, kiedy nie pozwolono im grać (ponieważ tak naprawdę nie możesz grać za każdym razem, kiedy masz na to ochotę), że nadszedł czas, aby wypuścić je na wolność w niełasce, aby mogły biegać i gonić się nawzajem, walczyć i mieć, dopóki całkowicie nie znikną.
To tylko to ustalać – jest wiele rzeczy, które są różne i różne, jeśli chodzi o Ellę i Boyo. Chciałbym mieć ich obu.