Dwa lata bez Elli

Dwa lata temu, dość dokładnie w tej chwili, Siedziałem na podłodze weterynarza z Ellą w ramionach. Najpierw dostała strzykawkę, Wtedy jeszcze jeden. Nie zajęło to długo, zanim była cicho, a jej nie było. Dwa lata bez Elli, I myślę, że uderzam.

Jest na pewno kto się zastanawia, dlaczego uparcie piszę o psie, którego już dawno nie ma. Pewnie są tacy, którzy myślą, że zwariowałem i śledzą, ile to trwało. Pewnie są tacy, którzy uważają mnie za dziwaczkę i upierają się, że pamiętają o urodzinach, dzień, w którym przyprowadziłem szczeniaka do domu, i tak dalej.

Nie obchodzi mnie to I. Dla mnie są takie dni, które są niezwykle ważne, dla mnie równie ważne jest to, aby zwracać na nie uwagę tak długo, jak chcę i potrzebuję. Nie dotyczy to tylko psów, ale tak samo uważam na koty, które straciłem. Dla mnie chodzi o to, żeby zwrócić uwagę, pamiętamy i składamy hołd – i opłakiwać. Dla żałobników, Ja robię. Już kilka razy się załamałem w ciągu mniej więcej godziny, tylko. Bo tak bardzo tęsknię za moją Ellą, że umieram.

Życzę tego że fizycznie możliwe jest posiadanie wszystkich zwierząt, które kolekcjonujesz przez całe życie, żywy, z nim, zawsze. Ella i Boyo byliby razem tacy szczęśliwi. Molly lubiła zarówno Sotisa, jak i Sagę. Zoe też lubiła Boyo, gdyby była młodsza i w lepszej kondycji. Bardzo chciałbym mieć ich wszystkich przy sobie – plus wszystkie psy, koty i inne zwierzęta, które będę mieć w swoim życiu w przyszłości.

Ale tylko dzisiaj minęły dwa lata, odkąd Ella mnie opuściła. Nie mogę tego powiedzieć inaczej, Nie mogę się zdobyć na to, żeby powiedzieć to w inny sposób. To nie działa. Nie chcę. Zostawiła mnie, Zostawiłem ją. Zostawiliśmy siebie, i to rozdziera moje serce.

Ale tutaj jest I. Dwa lata później, bez Elli. Wiedziałem już, kiedy była szczeniakiem, że chcę mieć nowego psa w dniu jej odejścia. A bez niej byłoby miejsce na więcej psów. Zajęła tyle miejsca, Ela, że w ciągu swojego życia odsunęła na bok wszelkie myśli o nowym psie. Chciała być samotnym psem (ponieważ Boyo wtedy nie istniał), i też nie było miejsca (psychicznie i emocjonalnie) dla kogoś więcej niż ona.

Bliski przyjaciel powiedziała mi w pewnym momencie, że to szczęście, że serce jest tak duże, że jest miejsce dla większej liczby osób, które mogą zająć swoją przestrzeń i swoją miłość. I to jest szczęście. Bo chociaż nigdy nie przestanę kochać Elli, i ta miłość jest nieskończona, więc na szczęście mogę kochać też inne moje zwierzęta. Równie nieskończone, naprawić w inny sposób.

Ale każdy wyjątkowy dzień z każdym psem lub kotem będzie dla mnie nadal wyjątkowy. Dla mnie warto o nich pamiętać i pielęgnować.

 

Powrót do góry