Z dzisiejszymi dziesiątymi rocznicami moimi i Elli, To 29 kwiecień 2019, Zaczynam pisać bloga, który będzie dotyczył mojego życia z Ellą, ale może jeszcze bardziej o tym, jak my, ludzie, komunikujemy się z naszymi psami, jak je traktujemy i jak sobie z nimi radzimy oraz jak tworzymy z nimi korzystne relacje.
Ale najpierw – Ela! ♥

Dziesięć lat temu Przyniosłem pudło zawierające ośmiotygodniowego szczeniaka i jego zestaw startowy ze stacji hodowli psów Sił Zbrojnych. Nadszedł czas, abym został zbieraczem, i prawdopodobnie nigdy nie byłem tak szczęśliwy, jak w samochodzie w drodze do domu, z Ellą śpiącą w moich ramionach.
Pierwszy śp co zrobiła, kiedy zeszła na podłogę, było zacząć gonić koty. Dziesięć lat później nie porzuciła brzydkiego nawyku. Była jednak wówczas tak mała, że w rzeczywistości była nieco mniejsza od przynajmniej największego kota (Zawsze miałem dwa, ale teraz to już nie to samo co wtedy).
Zajęło to kilka miesięcy na sprzątanie pokoju – O mój Boże, pobiegliśmy po schodach (mieszka na trzecim piętrze bez windy). Poza tym miała energię i to nawet wtedy, mała jak ona, chęć do pracy i uczenia się nowych rzeczy. Dla mnie, który wcześniej nie miał psa (Nie liczę psa, którego mieliśmy, gdy mieszkałem jeszcze z rodzicami) właściwie trudno było za nią nadążyć.
I tak też było nadal tam jest. Zawsze trudno było mi dotrzymać kroku mojemu psu. Pędzi przez życie, chce wszystkiego doświadczyć i zrobić – najlepiej w tym samym czasie. Automatycznie staje się przyjaciółką każdej napotkanej osoby i odpowiednio oczekuje uwagi.
Dziesięć lat trochę się uspokoiła. Nadal wpada w histerię, gdy spotykamy znanych jej ludzi, ale nie może już żądać uwagi i psot tak długo, jak wcześniej. Jej stawy odmawiają posłuszeństwa, co wiem odkąd dostaliśmy wyniki z prześwietlenia bioder i łokci zanim zrobiła test sprawnościowy.
Razem z Ella, miałem życie, którego z oczywistych powodów nie miałbym bez niej. Żyję z chorobą psychiczną (choroba afektywna dwubiegunowa) a poza tym jestem dość leniwy i wygodny. Obecność Elli zmusiła mnie do wyjścia za drzwi, nawet gdy tego nie chciałam.
Ona też zmusiło mnie do przyjrzenia się sobie, jeśli chodzi o to, jak chcę odnosić się do psów. Dla mnie przywództwo i dominacja nie są słowami naładowanymi negatywnie, chociaż wiem, że tak jest w przypadku wielu innych osób. Dla mnie to nic innego jak bycie jasnym przewodnikiem, który nadaje strukturę i kierunek życiu psa. Strategie i techniki tego są różne u większości osób mieszkających z psami, ale mówiąc to, mogę mówić tylko za siebie (dla mnie) polega na tym, żeby wiedzieć, kim jestem i odważyć się zająć swoją przestrzeń.
Pomimo tego, że nasz wspólne życie przez ostatnie dziesięć lat nie zawsze było usłane różami, jestem niesamowicie wdzięczna, że miałam okazję żyć razem z Ellą. Nie dostanę kolejnego psa paszowego od Sił Zbrojnych, i nie jest to też coś, co polecam osobie prywatnej – ale fakt pozostaje; moje doświadczenie z psami hodowanymi dla sił zbrojnych jest takie, że są to niezwykle groźne psy. Chyba już nigdy nie zamieszkam z psem o takiej samej psychice jak Ella.
Szwedzkie siły zbrojne Ella jest jedną z największych miłości mojego życia. Ona zawsze będzie w moim sercu. Nie mogę uwierzyć, jakie mieliśmy szczęście, ona i ja, którzy pomimo tego, że są tak różni, tak dobrze ze sobą współpracowali.
#Mattesjackejunge