Ja mam, Ogólnie, o wiele bardziej zrelaksowane podejście do Boyo niż miałem do Elli, gdy była szczeniakiem. Głównym powodem jest to, że byłem pokarmem dla Elli, zanim przejąłem ją od obrony, natomiast Boyo jest moim psem od samego początku. W każdym razie rezultat jest taki, że istnieje bardzo duża różnica w tym, jak je wychowuję.
Hodowca Boyo oznaczało, że był psem (szczeniak!) z dużą wagą, co było zauważalne, gdy poruszał się wśród rodzeństwa, które zdawało się latać we wszystkich kierunkach i krawędziach. 😀 Niewiele widziałem tej szczególnej strony Boyo, poza tym, że bawił się z cocker spanielem, który mieszka w domu z tyłu. Ani ja, ani Lilo nie pozwalamy mu mieć dużej wagi. Jest samcem i zarazem najmłodszym w stadzie, Myśli o wyglądzie psów.
Ale faktem jest że w zeszłym tygodniu zauważyłem bardzo małe różnice w sposobie, w jaki Boyo myśli o sobie i że zaczął chcieć podejmować własne decyzje dotyczące tego, jak wszystko powinno działać. Muszę przyznać, że jestem trochę zaskoczony, bo nie ma jeszcze pięciu miesięcy (zostało dwanaście dni).
Ogólnie mówiąc ogólnie bardzo dobrze chodzi na smyczy – zarówno długie, jak i krótkie. W ostatnim tygodniu zaczął jednak rysować litgrand, biegnij na pełnej długości smyczy, i kilka innych drobiazgów, które są tak subtelne, że trudno je opisać słowami. Istnieje jednak zauważalna różnica, którą należy się zająć, inaczej będę miał później problemy.
Kolejna rzecz Zauważyłem wczoraj. Kiedy popołudniami odbiera ją mama Lilo, spotykamy się na zewnątrz. W przeszłości między psami dochodziło do wielu psot, co prędzej czy później musi się skończyć. To, że mały szczeniak chce się bawić, jest w porządku, ale Boyo tak naprawdę nie jest już malutki. Dlatego zaczęliśmy ćwiczyć, aby psy siedziały i zachowywały się spokojnie podczas przekazywania. Jest coraz lepiej, ale wczoraj, kiedy Boyo wymamrotał, a ja go poprawiłem, zaprotestował, wyrzucając szczękę w moją stronę. W moim świecie tak jest nie OK zachowanie.
ja, który mam pomyślałem, że Boyo jest dość nudny, zaczynając myśleć, że wtedy zaczyna się zabawa. Chciałbym mieć wyzwanie u mojego psa, i najwyraźniej to jest wyzwanie, które podejmę (jak to wygląda teraz, ja do bankructwa). Już przed ukończeniem piątego miesiąca życia zaczyna wykazywać silną wolę i silną uczciwość, co może być interesujące w przyszłości. Zobaczymy, co z tego wszystkiego wyniknie – ale rozmawiałem o tym ze znajomym i zdaliśmy sobie sprawę, że prędzej czy później prawdopodobnie będę musiał pokłócić się z Boyo o to, że pozwala sobie na zbyt dużą swobodę w podejmowaniu decyzji.
Jeśli jest ktoś kto się zastanawia, więc mogę powiedzieć, że w pewnym stopniu stosuję wzmocnienie pozytywne, w połączeniu ze stosunkowo wysokimi wymaganiami (on wie, czego oczekuję) i korekta, jeśli to konieczne. Robię to, bo mimo, że ma już niecałe pięć miesięcy, w stosunkowo niedalekiej przyszłości będzie duży i silny. W połączeniu z własną wolą, integralność i wagę, musi wiedzieć, co ma zastosowanie – i pamiętaj też, że jeśli przekroczysz granicę tego, co matematyka uważa za ok, poniesiesz konsekwencje.
To jest mianowicie jedna z głównych różnic między wzmocnieniem pozytywnym (metoda klopsików) i wychowywanie psa, Myślę, że. Nie wspominając już o podejściu, jakie masz do psiego życia i relacji, jaką masz z psem.
I chcę na tę chwilę, gdy Boyo rozumie, że podejmowanie własnych decyzji jest w porządku, pod warunkiem, że w danej sytuacji przynoszą korzyść nam obojgu. Na większość rzeczy są okazje – to tylko kwestia mądrego ich wyboru.