Boyo i jego brzuch

Z blogowaniem było trochę źle (w ogóle, tak właściwie) ostatnie kilka tygodni. Było gorąco, Byłem zmęczony i smutny z powodu Elli, a poza tym Boyo znowu zachorował na brzuch. Sprzątnąłem po nim duże stosy kupy, i kiedy nas nie było, próbowałem zrzucić rynsztokowe gówno ze wzgórza. Nie zawsze najłatwiejsze, mogę powiedzieć.

Różne zdjęcia z ostatnich tygodni.

Zanim będę kontynuować pisząc, chcę zaznaczyć, że myślę, że mogę mieć jakiś rodzaj PMS, co mnie trochę bardziej martwi i krwawi. Powiedziawszy to; przejdźmy dalej.

To jest druga runda, gdy Boyo jest chory na brzuch. Jakiś czas temu miał zwrot, kiedy pomyślałem, że mógł zarazić się pasożytem giardia, którego miał jego przyjaciel Mozart. Teraz to nie było tak, na szczęście, i przy pomocy karmy weterynaryjnej doprowadziłem jego żołądek do porządku.

Tym razem jest trochę inny. Czasami mówi, że musi wyjść – budził mnie kilka razy wcześnie rano, men det har också varit andra tillfällen när han varit tydlig med att han vill ut. Sedan finns det andra gånger när han inte säger något alls, utan jag helt plötsligt upptäcker en eller flera stora högar i vardagsrummeteller badrummet (och hellre där, tak właściwie).

Förra veckan började jag introducera hans torrfoder till riset, torsken och morotspurén han ätit i ett antal dagar. Poszło całkiem nieźle, och framåt torsdagen/fredagen sket han normalt igen. Men igår morse satte det igång igen, det här med att bajset påminner mer om krämig gröt än något annat. Idag har han bajsat mer vattenblandad soppa med morotsfärg, typ.

Idag stötte vi på Lilo och hennes matte på morgonen (efter att han väckt mig och ville ut). Lilos matte hade råkat köpa fel veterinärfoder till Lilo (med kyckling, som Lilo är så extremt allergisk mot), så hon gav den lilla påsen till oss, generös som hon är. Än så länge har det inte hunnit balansera magen, men det är min förhoppning att det ska göra någon skillnad till i morgon eller allra senast framåt tisdag.

Oczywiście, że mam googlat (Ponownie!) på magproblem hos hundardet verkar oerhört vanligt, måste jag säga. Men det verkar som att så länge hunden inte får försämrat allmäntillstånd är det ingen större fara. Men det här är andra omgången på relativt kort tid, och det har dessutom hållit i sig ett tag. Dlatego zastanawiam się czy już nie czas udać się do weterynarza.

Co robię samo w sobie polega na tym, aby dawać Boyo bardzo mało suchej karmy i trochę więcej ryżu, puree z marchwi (Rozgotowałam marchewki i zmiksowałam je) które również zmieszałam z kurkumą. Dla tych, którzy zastanawiają się, dlaczego używam kurkumy, dzieje się tak dlatego, że działa przeciwzapalnie. Myślę, że może to być zapalenie jelit, w każdym razie kurkuma nie szkodzi.

Ale to jest niezwykle irytujące. Uważam, że sprzątanie kupy w pomieszczeniu jest niegrzeczne, Na przykład. Chciałbym też, żeby Boyo był lepszy w mówieniu – za każdym razem. Może wtedy nie musiałbym sprzątać w domu. Myślę też, że to bardzo niegrzeczne nie rozumieć, z czego to wynika. Czuję się jak okropny matematyk, który nie potrafi znaleźć przyczyny i zrobić właściwych rzeczy, żeby wszystko było dobrze.

Lilo też Od jakiegoś czasu trochę boli mnie brzuch, i my (ja i jej matka) myśli, że to wirus, którym zarazili się ona i Boyo. Znowu ma się dobrze, ale Boyo to nie to. Zastanawiam się, czy jego wzdęty brzuch nie jest spowodowany stresem, i jeśli z jakiegoś powodu to ja jestem przyczyną tego stresu. Może dlatego, że mam wobec niego wygórowane oczekiwania, i że to jest dla niego tego przyczyną.

Nie wiem. Jeśli tak, to czuję się jak głupiec. Zamierzam spędzić trochę czasu, przyglądając się sobie uważnie i zastanawiając się, jak właściwie myślę o wymaganiach, jakie wobec niego stawiam., i jak mam zamiar mu je przekazać.

Ponieważ mam trudno dopatrzyć się, żeby istniały jakieś okoliczności zewnętrzne. Nasze życie każdego dnia wygląda dokładnie tak samo, z powodu covid-19. Nie zmieniłem pliku danych ani nie wprowadziłem żadnych innych zmian. Nie pojawiły się żadne nowe znajomości, czy to w postaci zwierząt, czy ludzi.

Naprawdę mam taką nadzieję, niezależnie od tego, co wydarzy się w przyszłości, żebym nie musiała do końca życia karmić go kosztowną karmą weterynaryjną. Bo to jest cholernie drogie, i chociaż oczywiście to robię, jeśli muszę, byłoby bardzo miło tego uniknąć. Chciałbym, żeby dostał dobrą karmę, ale dobra pasza może kosztować pięćset dolców miesięcznie, a nie tysiąc. Jest między nimi dość duża różnica, mianowicie.

(I dla tych, którzy się zastanawiają; je dobrą suchą karmę, którą polecałem z kilku źródeł – Doggy Profesjonalna karma dla szczeniąt dla wrażliwych żołądków.)

Właściwie muszę przyznać, że teraz, gdy minęły już jakieś dwa tygodnie, wtedy zaczynam się trochę niepokoić. Może jestem zbyt krwawy i śmieszny, Nie wiem tego – już. Ale zobaczymy jak będzie z karmą, którą dostaliśmy od mamy Lilo. Być może będę musiał zamówić do domu nową torbę z karmą weterynaryjną, którą kupiłem wcześniej (a resztki przekazał Mozartowi, który potrzebował ich kilka tygodni temu).

Ale mam nadzieję że tego unikam.

 

Powrót do góry