Szkolenia ekologiczne

Pisałem już wcześniej o tym, jak moim zdaniem cała sprawa z Covidem stawia to przede wszystkim przed szkoleniem środowiskowym i socjalizacją, jeśli chodzi o Boyo (i oczywiście szczenięta i młode psy innych ludzi). Nie mam samochodu, więc ogólnie rzecz biorąc, byliśmy dość przywiązani do własnego terenu. Byliśmy kilka razy w centrum miasta, W przeciwnym razie – ani jednej małej przygody.

Ale dzisiaj się wydarzyło the. Dzisiaj wybraliśmy się na naszą pierwszą przygodę, aż do skansenu Vallby w mieście. Pomyślałem, że tam powinniśmy się udać, odkąd był szczeniakiem. Ale dla małego szczeniaka było to zbyt daleko na spacer. Nie chciałam też jechać autobusem ze względu na ryzyko infekcji. Latem jest za gorąco, żeby chodzić tak daleko, i nie mam samochodu.

Co ja jednak trudniej wymyślić coś sensownego, jest w pełni zaszczepiony. Jestem jednak niezwykle ostrożny, ale dzisiaj pojechaliśmy autobusem i pojechaliśmy tam. Chodziło o to, że miałem spotkać się z jednym z moich najstarszych przyjaciół, którego nie widziałem od kilku lat – także to z powodu Covida. Ale gdy oboje byliśmy zaszczepieni, pozwoliliśmy sobie na spotkanie. Byliśmy też bardzo ostrożni – żadnych uścisków i pocałunków, i dozwoloną odległość.

Boyo tak ma zobaczyli ich pierwsze konie, ich pierwsze kozy, widział króliki i ptaki za płotami – i kurczaki, które wędrują po okolicy. Oprócz karcenia zarówno koni, jak i kóz, na ogół zachowywał się wzorowo. Rzeczywiście byłem pod wielkim wrażeniem. Poza tym bardzo dobrze dogadywał się z moją koleżanką, która porusza się na wózku inwalidzkim. Ona kocha psy, więc nie przeszkadzało jej to, że stał oparty o krzesło i całował ją po całej twarzy. Poza tym był naprawdę niezły – Byłem pod naprawdę wielkim wrażeniem.

Wtedy był oczywiście nieskoncentrowany i nieskoncentrowany do tysiąca. Zrobiłem kilka zdjęć, ale nawiązanie z nim kontaktu wzrokowego było całkowicie niemożliwe. Oglądanie wszystkiego było niezwykle ekscytujące – Oczywiście.

Nie było nas przez kilka godzin, a kiedy weszliśmy do środka, po prostu upadł, gdy tylko zdjął smycz i obrożę. Teraz został znokautowany na kilka godzin. Nawet jeśli było gorąco i ciężko, więc oboje mamy mnóstwo wrażeń, z którymi musimy sobie poradzić. Boyo nie jest do tego przyzwyczajony, więc na pewno będzie zmęczony przez długi czas.

Ale muszę powiedzieć, że bardzo zabawnie było odkryć, że tak zadziwiająco dobrze radzi sobie w nowym miejscu, nieznane środowisko. Z pewnością, był niesamowicie ciekawy i pachniał dokładnie i wszędzie. Ale nie okazał się taki, więc ciągnął jak szalony, ale było mniej więcej jak zwykle, ale trochę bardziej entuzjastycznie. Przynajmniej miał mnóstwo zabawy, a dzisiejsza przygoda była dla niego niezwykle przydatna.

Dostało się też żebym czuł się trochę mniej uwięziony. byłem (i jest) wyjątkowo dobrze izoluję się. W ogóle nie robię zakupów w sklepach, z wyjątkiem sytuacji, gdy kupuję tytoń w cenie OK. Zamawiając rzeczy, jeśli to możliwe, płacę za dostawę do domu. Od czasu wykrycia Covida w Szwecji prawie nie spotykam ludzi, więc to wychodzenie i wychodzenie było niesamowicie miłe.

Mersmak dał, również. Teraz jest lato i cholernie gorąco zarówno w środku, jak i na zewnątrz, więc teraz prawdopodobnie nie będzie zbyt wielu przygód. Ale kiedy temperatura spadnie do rozsądnego poziomu, myślę, że od czasu do czasu spróbujemy wyjść na zewnątrz.

 

Powrót do góry