Szkolenie a komunikacja

Aby rozpocząć post; W ogóle nie jestem zainteresowany szkoleniem psa. Wszystkie dzisiejsze kursy dla psów wydają się mieć filozofię i mentalność, których nie mogę się pozbyć – bo po prostu nie sądzę, żeby to sprzyjało mnie i typowi psów, którymi się interesuję. Jestem przekonany, że pozytywne szkolenie w taki sposób, jaki jest obecnie zalecany, jest świetne – dla określonego typu osoby i określonego typu psa.

Dla innych psów – nie tak bardzo.

To nie jest trudne uczyć psa siadać, kłamstwo, zostań i tak dalej. Wyszkolenie go w środowisku również nie jest trudne, towarzysko i tak dalej. W przypadku tego typu uczenia się metody pozytywne mogą być świetne – chociaż osobiście uważam, że mają też swoje wady. Teraz Ella jest skarbonką, co jest całkowicie moją winą, ponieważ przez lata zużywałem mnóstwo słodyczy podczas treningów.

Ale faktem jest że niezależnie od rodzaju nagrody, pies może oczekiwać nagrody, ale stan jego umysłu nie ulegnie zmianie na lepsze – może być nawet gorzej.

Usiadłem i Zastanawiałem się nad tym trochę, biorąc pod uwagę sposób, w jaki ludzie argumentują swoją tezę dotyczącą pozytywnej metody treningu. Że poprawiając/karząc/upominając, ryzykujesz zranieniem psa i zrujnowaniem relacji z nim. Zastanawiam się, czy ta sama retoryka zostałaby zaakceptowana i tolerowana, gdyby została zastosowana w przypadku przemocy mężczyzn wobec kobiet?

doświadczam naprawdę to Więc wiele osób pokłada w swoich psach niesamowitą ilość ludzkich emocji i reakcji. Oznacza to, że dajesz swojemu psu absurdalne oczekiwania i wymagania, czego, moim zdaniem, nie powinien musieć dotrzymać. Dlaczego? Ponieważ jest to pies. Nie człowiek.

Ela jest np bardzo natrętny i natrętny pies. Gdybym rzucił klopsika (co zawsze jest używane jako przykład) za każdym razem odgrywała lokomotywę parową, czy pobiegłaby i to zjadła, potem wróć po kolejny, częściowo stałaby się całkiem gruba. Kiedy jest tak nachalna, natrętna i właściwie bardzo wymagająca, jest to po prostu rozsądne – Myślę, że, że moje żądania są równie mocne jak jej, jeśli nie silniejszy; mianowicie, że się uspokaja. Klopsik służy jedynie jako odskocznia, nie sprawia to, że automatycznie zaprzestanie swojego niegrzecznego zachowania.

Gdybym był nią czy postrzegałbym klopsiki jako nagrodę za właściwe postępowanie?.

Duża zaleta Elli jest to, że jej energia nigdy nie staje się negatywna ani destrukcyjna. Jedną z jej największych zalet jest radość życia, że kocha ludzi i staje się najlepszym przyjacielem każdego, kogo spotykamy (w ciągu dziesięciu sekund). To, co sprawia, że ​​cała ta sytuacja jest stresująca, to to, że ma tyle energii, i zastrzyk energii, którego tak naprawdę nie da się wytrenować, czuję. Jest to coś, co należy złagodzić w inny sposób – poprzez komunikację.

Jestem trochę zaintrygowany nad tym, że ogólnie źle komunikujemy się z naszymi psami. Jesteśmy dobrzy w ich szkoleniu; chodzimy na kursy dla psów, naucz ich, kłamstwo, zostawać, piękna łapa, kręcić się, udawaj martwego i tak dalej – ale nie uczymy się sposobu komunikowania się psa, a w moim świecie jest to coś, na czym bardzo dużo tracimy. Równie interesujące i ekscytujące jest świadome zagłębianie się w sposób, w jaki psy się komunikują. Wszystko, co ma związek ze szkoleniem, jest moim zdaniem całkowicie nieciekawe i służy mniej więcej rozrywce. I, z wyjątkiem codziennego posłuszeństwa, Oczywiście, ponieważ tego potrzebujesz. Ale nawet to można osiągnąć poprzez komunikację z psem, a nie poprzez szkolenie.

Kiedy myślę bliżej celu, wtedy uderza mnie, że wiele osób ma bardzo paternalistyczne podejście do psów. Zamiast postrzegać psa jako partnera życiowego w znacznie większym stopniu niż dzisiaj, wtedy postrzegamy go jako osobę, o którą należy się troszczyć w dość poniżający sposób. Z pewnością, jeśli pies zostanie ranny, być może będziemy musieli udać się do weterynarza – i wiemy lepiej niż pies. Ale być może będziesz w stanie spojrzeć na siebie i relację z psem w inny sposób?

To nie jest sposób na uczłowieczenie psa. Raczej odwrotnie – dla mnie to jak świętowanie tego trudniej wymyślić coś sensownego po prostu pies. Że pracujemy inaczej, ale naucz się komunikować w sposób korzystny dla obu stron. Sposób tak bliski naturze, że sprawdza się tylko w świecie rządzonym przez ludzi.

Chcę więcej osób zdało sobie sprawę z różnicy pomiędzy szkoleniem psów a komunikacją z psami. Dla mnie to dwie zupełnie różne rzeczy, i na dłuższą metę uważam, że komunikacja z psem jest ważniejsza niż szkolenie. Nauczenie psa czegoś przebiega szybko, wówczas wymagane jest jedynie utrwalenie wiedzy. Komunikowanie się z psem to coś, co robisz przez całe życie psa. Wymaga trochę więcej, ale na dłuższą metę jest znacznie korzystniejszy dla relacji.

Ja też chcę że więcej osób zdało sobie sprawę, że istnieje różnica między psem a psem. Jest kolosalna różnica pomiędzy Ellą a chihuahua. Nie da się zastosować tych samych metod u dwóch tak różnych psów. Niektóre psy mają łagodną mentalność, i wtedy musisz dostosować do tego swoją komunikację. Inne psy – jak Ella, ma dużo twardszą mentalność, co oznacza, że ​​oboje potrzebują i mogą sobie poradzić z ostrzejszą komunikacją ze swoim człowiekiem. Spotkanie twardego z miękkim nie będzie dobre, tak samo jak dobrze będzie spotkać miękkie z twardym.

 

Zostaw odpowiedź

Powrót do góry