Czas ucieka

Opowiadałem Wam oczywiście o tym, co wydarzyło się gdzieś na przełomie stycznia i lutego? Że Ella dała mi poczucie, że już czas, żeby mnie opuściła. Perspektywa czasowa, jaką mi wtedy podała, wynosiła około sześciu miesięcy. Od tego czasu przestałem martwić się siwymi włosami, wierzyć, że będzie żyła wiecznie.

Teraz jest czas dla nowej perspektywy czasowej. Przez chwilę po prostu przytulaliśmy się do łóżka, i mam wrażenie, że zostały jeszcze może dwa miesiące. Dzisiaj rano wyczułem trochę guzki, które ma pod sutkami, i myślę, że trochę urosły. Poza tym dostała jeszcze jednego pod sutkiem powyżej, więc teraz są trzy zamiast dwóch.

nie biorę z nią, jeśli idę gdzieś, gdzie spacer będzie dłuższy, niż ona może znieść – nie teraz, kiedy nie mam już samochodu. W zeszłym tygodniu nie było mnie dłużej, niż mogła znieść, i ktoś mi powiedział, że to takie dziwne widzieć mnie bez psa. To nawet nie jest nawet bliskie temu, jak dziwnie jest wychodzić z domu bez niej. Myśl o byciu bez niej to więcej, niż mogę znieść.

Dwa miesiące. To nie jest długo. Myślę, że stanie się to może, kiedy ucieknie, co, jak podejrzewam, uczyni w pierwszej połowie lipca. Guzy macicy najwyraźniej rosną szybciej podczas biegania, ale nie wiem, czy to oni, czy coś innego powoduje, że to się kończy.

Dowiadywać się, trzaskam. Oczywiście załamałam się, gdy przytulaliśmy się na łóżku, po czym Ela, psy, natychmiast pole rozeszło się jak zapłata w maśle. Nie lubi, kiedy płaczę, więc zazwyczaj staram się tego nie robić. Ale to nie zawsze działa.

Jak powinienem poradzę sobie bez mojej Elli? Naprawdę nie rozumiem, jak sobie poradzę. Ona jest moją jedną nogą, moje jedno ramię, połowa mojego mózgu, i całe moje serce.

Jest mi ciężko aby dokończyć pisanie tego posta, bo po prostu płaczę. A potem myślę, że muszę zebrać pieniądze, żeby były na miejscu, kiedy nadejdzie czas. To się jakoś sprawdza, ale trzeba to zrobić.

Jak do cholery to idź? Życie bez Elli. Dekada z najlepszym psem świata. Prawie ćwierć mojego życia.

Moje zwierzęta są moja najbliższa rodzina. Kiedy jedno z nich znika, załamuję się.

 

Zostaw odpowiedź

Powrót do góry