Być silnym dla kogoś innego

Ten post będzie prawdopodobnie bardziej osobisty, niż naprawdę chciałem na tym blogu, ale będzie jak będzie. Jak zapewne wiecie, żyję z tym choroba afektywna dwubiegunowa, i to będzie przynajmniej częściowo dotyczyć tej równowagi, stabilność i siłę, których osiągnięcie samodzielnie jest dla mnie trudne. To jeden z najważniejszych powodów, dla których życie z psem jest dla mnie tak ważne.

Posiadanie psa w życiu oznacza, że ​​trzeba być stabilnym, pewny siebie i silny w sobie. Jeśli tak nie jest, istnieje ryzyko, że wszystko stanie się naleśnikiem. Posiadanie psa takiego jak Ella wymaga sporo stabilności, bezpieczeństwo i siłę. Nie wiem dokładnie co jest tego przyczyną, ale myślę, że łatwiej jest mi robić to wszystko, kiedy mam psa. To jak wiele innych rzeczy (zauważyłem); Potrzebuję odpowiednika, żeby być kimś. Muszę mieć coś, w czym mogę się odzwierciedlić, żeby wiedzieć, że istnieję.

Z czym żyć Ella sprawia, że ​​jestem osobą, którą lubię być. Wzmacnia to moją potrzebę stabilności, bezpieczeństwo i siłę. Bo tam też jest ktoś, kto może i chce otrzymać to, co projektuję, będzie to zarówno łatwiejsze, jak i przyjemniejsze. To jest interakcja, po prostu. Jest to konieczne, aby związek mój i Elli funkcjonował. Ona potrzebuje, żebym był silny, stabilny i bezpieczny. Potrzebuję jej, żeby była.

I na tym polega mój problem teraz. Ela jest stara. To jest bardzo, już niedługo jej wyjazd. Jest stara i nie czuje się dobrze. Oczywiście, że mam na to plan – Nie pozwolę, żeby mój pies cierpiał niepotrzebnie.

Ale będę niesamowicie zestresowana faktem, że niedługo nie będę miała psa. Ella jest moją kotwicą, min barometr. Bez niej tracę równowagę. Tak naprawdę nie wiem, kim jestem bez mojego psa. Z wiadomych powodów dowiem się, czy chcę, czy nie. Ale szczerze mówiąc, nie bardzo rozumiem, jak sobie poradzę. Niedługo nie będzie już nikogo, kto będzie potrzebował mojej stabilizacji, mój spokój, moją równowagę i moją siłę. Gdzie mam z tym zrobić?? Po co w ogóle zawracać sobie tym głowę?

Zdaję sobie z tego sprawę teraz mówi głównie smutek. Wcale nie jest pewne, czy prawdą będzie, że odpuszczę wszystko, czego potrzebuję, bo mojego psa wkrótce nie będzie. Ale to są moje przemyślenia, i zamierzam pozwolić sobie na ich posiadanie.

I mam moje małe dziewczynki. Siusiu będzie tutaj, nawet jeśli nie potrzebują mnie tak bardzo, jak Ella. Gówno ich obchodzi, czy siedzę i płaczę przez kilka godzin z rzędu, albo jeśli tańczę na stołach przez tydzień. Prawdopodobnie potrząsną główkami, zrobią #facepalm i zapytają się nawzajem, dlaczego mają najdziwniejszą osobę na świecie.

Będę w końcu potrzebuję nowego psa. Najpierw zamierzam wyjść na fakt, że Ella nie istnieje (kiedy już jej nie ma). I tak zajmie to prawdopodobnie całe lato. Ale później. Potem. Myślę, że potrzebuję psa – i oczywiście nie tylko po to, aby się wydostać i nie izolować się całkowicie. Potrzebuję psa, żeby być tym, kim chcę.

To jest dla w przeciwnym razie jest to jeden z powodów, dla których chcę nieco twardszego psa. Ella niekoniecznie jest psem łatwym w obsłudze, mimo że jest najmilsza i najmilsza na świecie. Wysoka energia i intensywność mogą być bardzo stresujące, jeśli chodzi o kontrolowanie ich przez całą dobę. Jednak życie z nią sprawiło, że posmakowałem psów, które wymagają od człowieka nieco więcej. Myślę, że znudziłoby mi się posiadanie jednego Do miły i skromny pies.

Myślę, że ja muszę mieć psa, który z kolei potrzebuje, żebym był taki silny, jasne, stabilny i bezpieczny człowiek do funkcjonowania. Już nigdy nie będzie tak jak z Ellą, bo to nie będzie ten sam pies – ale samo zjawisko jest czymś, czym moim zdaniem powinienem się zająć.

 

Zostaw odpowiedź

Powrót do góry