Od jutra minęły cztery tygodnie, Wtorek (lub dzisiaj, w zależności od tego, kiedy post zostanie opublikowany). Cztery tygodnie bez Elli, co jest tak niesamowicie dziwne. Te cztery tygodnie – w tym miesiącu, był pełen myśli i uczuć. Jedyne, co dla mnie jest całkowicie jasne, to to, że nie czuję się dobrze, żyjąc bez psa.
Wiem, że ja marudząc o tym, ale czy jest to coś w moim życiu, co było oczywiste i naturalne, czy to Ela. Nigdy nie było wątpliwości, że ona i ja jesteśmy sobie przeznaczeni. Zachowywała się przy mnie tak naturalnie, że czułem się nagi za każdym razem, gdy wychodziłem na zewnątrz bez niej. Bycie bez niej było niemal fizycznie bolesne.
Teraz jej nie ma, i czuję się jeszcze bardziej naga niż kiedykolwiek. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę, jak ważną rolę odegrała w moim życiu. I nie mam na myśli tylko ciszy jej łap, gdy poruszała się po mieszkaniu, albo jej zimny nos na moim ramieniu, albo jej gówno, wysoka energia, szczekanie o dużej intensywności, gdy ktoś znajduje się za drzwiami. Jej, ona była czymś więcej. Naprawdę była połową mojego ciała, mój umysł i moje serce.
Oczywiście, że istnieje żaden inny pies nie jest w stanie jej zastąpić. To jest jej. Są jednak psy, które mogą zająć swoje własne miejsce w moim życiu i moim sercu.
Jednak istnieje rzeczy, które bardzo mnie w tym niepokoją. Nie przeszkadza mi, że jej nie ma – jest dokładnie tam, gdzie powinna; Nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Ja też jej o nic nie winię. To, co mnie niepokoi, leży całkowicie wewnątrz mnie, ale to także sprawia, że naprawdę potrzebuję mieć przynajmniej jednego psa w swoim życiu.
Martwię się że nie wyjdę. W ogóle nie wychodzę, jeśli nie muszę, koniecznie musi. Wynoszę śmieci, idzie do i z pralni lub ICA – i wyjść z ewentualnym psem dziennym, który mam w domu. Karmy nie było tu od tygodnia, ale będę tu w przyszłym tygodniu – wtedy i tak wyjdę.
Ale tak, I staje się tak cholernie niespołeczny, że szkoda. I chociaż bardzo lubię swoje własne towarzystwo, fajnie jest od czasu do czasu wyjść. Bez psa nie robię tego automatycznie.
Biorę futro udrapowane podłoga i plamy krwi na podłogach podczas biegu przez cały czas wcześniej. Biorę deszczowo i burzliwie, lub jeśli o to chodzi, piekielnie gorąco, spacery, na które w ogóle nie mam ochoty, cały czas przed tym. Wady posiadania psa nie przeważają nawet nad pozornymi zaletami.
Więc na koniec ten post w bardziej pozytywnym tonie; Mam nadzieję, że uda mi się zapełnić konto oszczędnościowe wystarczającą ilością pieniędzy – w rozsądnej przyszłości, abym mógł zdobyć moje Cão da Serra da Estrela.
Najlepiej dwa, ale nie wszystko na raz.
Trzymajcie kciuki że mogę mieć psa, przynajmniej do przełomu roku.