W ostatnich dniach miałem powód, aby pomyśleć o swoich złych stronach, jeśli chodzi o to, jak postępuję z psami w moim życiu. Mianowicie zbliża się pierwsza rocznica mojego życia bez Elli, i w połączeniu z szeregiem innych czynników stresogennych, które zaczynają ustępować, skutkuje to nieco mniej stabilną Malinką.
Większa ilość zdjęć z zabawy na podwórzu z Boyo i Mozartem.
Nic z tego tutaj jest szczególnie pochlebne, ale to tylko przyznać – Nie jestem niczym więcej niż człowiekiem. Daleko mi do doskonałości, i powiem ci dlaczego.
Reaguję źle znosi stres, więc ogólnie. Mam wyjątkowo niską tolerancję na stres, z powodu mojej choroby afektywnej dwubiegunowej. Generalnie buduję swoje życie m.in. wokół tego – Nie zgadzam się na życie w pośpiechu, Aktywnie wybieram życie powolne, aby nie wywołać negatywnej spirali z powodu stresu.
Ale stres tak nie tylko to uczucie pośpiechu. Stres zależy również od wydarzeń, które mają negatywny wpływ. Od dłuższego czasu mam tego wokół siebie mnóstwo. Wczoraj gdy zmywałam naczynia totalnie się załamałam przez Ellę, ale właściwie myślę, że dzieje się tak także dlatego, że od kilku miesięcy stresuję się pewnymi rzeczami, w końcu zaczyna spadać.
Wspinać się jak to wpływa na to, jak postępuję z psami (Tak mówię, nawet jeśli Lilo nie jest min sto samo w sobie) wtedy bardzo uderza to w moją cierpliwość. Na co dzień nie mam najdłuższej na świecie cierpliwości, a w takich sytuacjach będzie jeszcze krótszy. Łatwo się denerwuję, sprawiedliwi i sfrustrowani znacznie szybciej niż zwykle. I naprawdę to mam na myśli wydatnie szybciej niż zwykle.
Naprawiono regularnie przypadku nie jestem szczególnie łatwo irytowany, sprawiedliwy lub sfrustrowany, więc to może niewiele powiedzieć.
Wtedy jestem, oprócz tego, też bardzo zmęczony. Uwielbiam Lilo, ale nie godziny pracy jej matki. Mój naturalny rytm dobowy nie jest zgodny z tymi godzinami pracy, co oznacza, że ciągle śpię o wiele za mało. Zwykle i tak to działa, ale czasami – jak teraz, kiedy też jestem smutny, zirytowany i sfrustrowany, staje się to dodatkowo stresujące.
Co mogę powiedzieć na moją korzyść jest to, że przynajmniej mam świadomość tego, jak funkcjonuję, i dlaczego. To trochę ułatwia sprawę. Jeśli nic innego, to mogę powiedzieć psom, że to nie ich wina, że mam zły humor.
Wspinać się Ela – Tam, niewiele mogę powiedzieć. Z naturalnych powodów coraz bardziej zagłębia się w mgły pamięci. Nie chcę tego – Wolałbym mieć ją tak blisko mojej rzeczywistości, moje tu i teraz, jak to możliwe. Ale to nie działa w ten sposób, i przeżyłem wystarczająco dużo strat, żeby wiedzieć to na każdym poziomie. Ale to nie zmienia faktu, że tęsknię za moją Ellą tak bardzo, że pęka mi serce.
I wiedza o jej odejściu, że już nigdy w życiu jej nie zobaczę, jest okropne.
Co ma zastosowanie dla mnie teraz, jest spróbować sobie z tym poradzić w sposób, który nie będzie miał wpływu na psy, które faktycznie tu są – Boyo i Lilo, w sposób zbyt gówniany. Właściwie to nie ich wina, i powinnam potrafić kontrolować swoje emocje na tyle, aby być dla nich dobra, nawet jeśli nie jestem w najlepszej formie.